Bez elektroniki jest ciężko
Michel Fabrizio wywołał drobny skandal przyznając prasie, że po wyłączeniu elektronicznych systemów w swoim motocyklu jest mu niezwykle ciężko ścigać się na torze. Sportowiec miał problemy techniczne podczas Qatar Saturday Race.
Kiedy oficjalnie pojawił się motocykl Honda CBR1000RR z pierwszym w pełni automatycznym system ABS w motocyklu wielu fanów wyraziło na forach internetowych negatywne komentarze. Systemy elektroniczne, które myślą i podejmują decyzję za kierowcę są niebezpieczne. Bo, co jeśli na drodze przybędzie pseudo-sportowców pewnych, że nawet w krytycznej sytuacji jednoślad zrobi wszystko za nich?
Ale włoski sportowiec, ścigający się w Ducati Xerox – Michel Fabrizio przyznał dziennikarzom wprost: “bez elektroniki jest ciężko cokolwiek osiągnąć”. Podczas wyścigu doszło do kłopotów technicznych z system antypoślizgowym, który Fabrizio zmuszony został wyłączyć. Co było potem? Wypadek i słabe wyniki.
- W drugim wyścigu zdecydowałem się zjechać do boxu po ósmym okrążeniu i zmienić tylną oponę. Coś było z nią nie tak już od początku. To pozwoliło mi chociaż powalczyć o punkty. Tak, czy inaczej był to dzień, o którym chce szybko zapomnieć – przyznaje Włoch.



Cyt. “Systemy elektroniczne, które myślą i podejmują decyzję za kierowcę są niebezpieczne. Bo, co jeśli na drodze przybędzie pseudo-sportowców pewnych, że nawet w krytycznej sytuacji jednoślad zrobi wszystko za nich?”
Co za bzdury… Jeździjmy w takim razie na złomach sprzed 50ciu lat. Albo w ogóle…
Trochę zero-jedynkowo traktujesz temat… ja podobnie jak autor uważam, że nie ma co bezmyślnie wierzyć elektronice, warto szlifować umiejętności i technikę jazdy, a nie ślepo wierzyć, że abs, czy kontrola trakcji odwali za nas robotę. Elektronika jest ok, tak jak wszystko inne, ale w rozsądnych ilościach. Nie daj boże zrobią motocykl z autopilotem i w ogóle nie pojeździmy :D
Pozostanę jednak przy swoim – zalet postępu technologicznego nie trzeba tłumaczyć. Wehikuły z autopilotem powstaną i przyczynią się do zwiększenia wolności (nie, nie pomyliłem się) ich właścicieli, a nie odwrotnie. Bo wtedy właściciel decyduje, kiedy i na jakich warunkach chce jeździć; czy ma się efektywnie przemieszczać, czy chce czerpać radość z prowadzenia maszyny.
Z całym szacunkiem, ale dyskusje o słuszności postępu technologicznego są jałowe. Służą w mojej opinii albo lansowaniu się tych, co potrafią coś robić bez pomocy maszyny – bo kiedy maszyna robić to będzie za innych, ich umiejętności nie będą potrzebne w każdych warunkach. Dotyczy to absolutnie każdego sprzętu – czy służącego do zarabiania hajsu, czy do rozrywki.
Proszę to przemyśleć dokładnie, bo tkwi w tym głęboki sens. A co do “kontrowersji wzbudzonych na forach dla motocyklistów” – większość największych kozaków to pryszczaci nastolatkowie mocni “przez internet” – żaden poważny człowiek z rodziną na głowie i zobowiązaniami nie będzie negował przydatności systemów kontroli trakcji w motocyklach czy samochodach. Oni po prostu wiedzą, jak to jest wracać po całym dniu roboty do domu po marnej, polskiej drodze, kiedy jest ślisko, ciemno i dziurawo. Oni chcą wrócić cali, a nie udowadniać sobie, czy maja wystarczająco wielkie jaja i najgęściej owłosioną klatę. A kiedy jest słoneczny dzień, fajna sucha droga, to wyłączają lub nie ABS/ASC/whatever i szlifują podnóżki.
Pozdrawiam.
Nie kozaczmy na siłę…
system ABS, jaki Honda stworzyła nadal jest komentowany pozytywnie (czuwa nad bezpieczeństwem) jak i negatywnie (pytanie, czy zostawić wszystko w rękach elektroniki) – dobrze, że i my możemy o tym dyskutować
ale tutaj główny problem polega na tym, że sportowiec, w tym przypadku Fabrizio bez ściemy powiedział dziennikarzom, że poszło mu kiepsko podczas wyścigu, bo padła elektronika. To daje do myślenia, prawda?
Jeśli ktoś miał złudzenia co do przyczyn fenomenalnych osiągów motocykli wyścigowych – pewnie daje. Jeśli ktoś rozumie, że najwęższym gardłem dla osiągów w motorsporcie – kiedy wyłączymy długość prostej – jest trakcja, czyli możliwość przekazywania mocy na asfalt oraz nie wypierniczenia się – to właściwie nie daje do myślenia, to jest oczywiste.
Nie żyjmy złudzeniami,
Pozdrawiam